Skeidararsandur – równina sandrowa i pola zielonej lawy

Pola zielonej lawy, Islandia

Równina

Urokliwe krajobrazy Islandii zwykle powstają w dramatycznych okolicznościach. Spotykają się tu przyrodnicze antagonizmy, a ich zetknięcie zawsze kończy się gwałtownie.
Przemierzając rozległą równinę Skeidararsandur zastanawiałem się, czy długi na 50 km i szeroki na 30 km, do bólu płaski i wydawałoby się nudny obszar również może pochwalić się jakąś dramatyczną historią? Odpowiedź przyszła szybciej, niż się spodziewałem.

Położenie równiny Skeidararsandur na mapie Islandii

Dokładnie w chwili gdy prowadziłem w głowie swoje rozważania, moją uwagę przykuły wystające z ziemi potężne, stalowe elementy. Grube i zdrowe kawały stali były elementami jakiejś solidnej konstrukcji wsporczej ale kształtem zdecydowanie odbiegały od założeń konstruktora. Wyglądały bowiem tak, jakby zmiażdżyła je jakaś potworna siła. Siła, dla której nie były ze stali, ale raczej z plasteliny. Zatrzymałem się. Podszedłem do nich i długo próbowałem wyobrazić sobie kataklizm, który mógł zrobić coś takiego.

Metalowe konstrukcje pogięte tak, jakby były z plasteliny

Lodowe tsunami

Wszystko zaczęło się 30 września 1996 roku i działo się poza zasięgiem ludzkiego wzroku.
Głęboko pod grubą na 900 m skorupą lodową lodowca Vatnajökull wybuchł wulkan. Na powierzchni ziemi jednak nie działo się nic poza symbolicznym trzęsieniem ziemi, które jednoznacznie dawało znać, że coś dzieje się w środku.

Rozpoczęła się podlodowa erupcja. Roztopiona, płynna materia wprost z wnętrza ziemi uderzyła od spodu w wieczną zmarzlinę lodowca. Żywy ogień i lód rozpoczęły swoją wojnę. Erupcja wulkanu trwała 14 dni. Gigantyczna, ciężka lodowa czapa wytrzymała napór wulkanu. Pod grubą warstwą lodu powstało gorące jezioro – zbiornik wody pod ciśnieniem, który musiał znaleźć ujście dla nagromadzonej energii.
Naukowcy spodziewali się, że “jökulhlaup”, czyli w wolnym tłumaczeniu “lodowcowe chluśnięcie” nastąpi natychmiast po erupcji. Cisza trwała jednak znacznie dłużej. Dopiero po kilku tygodniach, dokładnie 4 listopada 1996 roku, pękła spodnia krawędź lodowca i “chluśnięcie” przybrało formę niszczycielskiej fali tsunami.
Fala miała pięć metrów wysokości i oprócz wody niosła ze sobą wielkie bloki lodu oraz materiał skalny z erupcji wulkanu. Przetoczyła się niemal całą szerokością równiny Skeidararsandur, zmiatając z powierzchni ziemi wszystko na swojej drodze.
Ogromne kęsy lody niesione przez niszczycielskie tsunami wypływające spod lodowca uderzyły w stojący tu wtedy most, z którego ostatecznie zostało kilka żałośnie wyglądających fragmentów.

Fragmenty pogiętej konstrukcji mostu i język lodowca w tle

Dla lepszego zobrazowania zjawiska dodam jedynie, że płynąca doliną rzeka Skeidara zwykle niesie około 100 m3 wody na sekundę. W czasie “lodowcowego chluśnięcia” przepływ wzrósł do 60 000 m3 wody na sekundę. Łącznie w czasie trwającego kilka dni procesu lodowiec wypluł około 3 biliony (!!!) litrów wody.

Zniszczony most – parking, współrzędne GPS:
63°59’05.0″N 16°57’35.6″W
63.984726, -16.959895 – kliknij i wyznacz trasę

Sandrowe pustkowie

Równina Skeidararsandur jest typowym pustkowiem. Nie ma na jej obszarze żadnych miast, ani nawet małych miejscowości. Funkcjonują tu jedynie pojedyncze domostwa, co należy uznać za dużą odwagę. W tym miejscu wybuchy wulkanu pod lodowcem zdarzają się bowiem dość regularnie (ostatnio mniej więcej co 4-5 lat) i można powiedzieć, że bez wątpienie podobny kataklizm prędzej czy później na pewno zdarzy się znowu. Nie wiemy jedynie kiedy to nastąpi.
Aktualnie erupcje, mimo że w miarę regularne, są zdecydowanie mniejsze i nie powodują żadnych kataklizmów. Przyszłość jednak jest nieznana, a natura nieokiełznana.

Równina Skeidararsandur, a w tle języki lodowca Vatnajökull. Gdzieś pod tą lodową czapą wybuchł wulkan.

Zielona lawa

Przemierzając równinę otaczał cię będzie głównie ciemny, niemal czarny wulkaniczny grunt: mieszanina kamieni, głazów i popiołu. W końcu trafisz jednak w niezwykłe miejsce, gdzie zastygłą lawę pokrywa niemal fluorescencyjna, miękka zieleń. To mchy, które na pewnym obszarze równiny znalazły dogodne dla siebie warunki. Szczelnie obrosły lawę naprawdę grubym i cudownie miękkim kożuchem, nadając jej kolor soczystej zieleni. Na mapach ten obszar opisywany jest jako “Green Lava Walk”. Chodzenie wśród mchów ograniczone jest do wyznaczonych niskimi barierkami ścieżek, bo część zwiedzających z upodobaniem kładła się na poduszce, jaką tworzy warstwa mchu … i przyznaję, naprawdę trudno oprzeć się tej pokusie.

Spacer po zielonej lawie – parking, współrzędne GPS:
63°44’47.9″N 18°09’38.6″W
63.746637, -18.160733 – kliknij i wyznacz trasę

Po obszarze zielonej lawy można chodzić tylko po wyznaczonych ścieżkach
Kożuch z mchu jest gruby i miękki
Pole zielonej lawy, Islandia

Hotele w pobliżu równiny i zielonej lawy

Na początek link do listy hoteli w pobliżu równiny i zielonej lawy – [klik]. Po kliknięciu na link zostaniesz przeniesiony do listy hoteli uporządkowanej według odległości od interesującego nas miejsca. Znajdziesz więc na niej dokładnie to co nas interesuje, filtrując od razu oferty hoteli położonych dalej.
Poniżej zamieszczam kilka wybranych, moim zdaniem interesujących ofert. Być może przypadną ci do gustu. Mogą być również dobrym punktem wyjścia do dalszych poszukiwań.

Hotel Laki – [klik]

Adventure Hotel Geirland – [klik]

Hörgsland Cottages – [klik]

Plan zwiedzania Islandii

Wpis, który właśnie czytasz jest elementem przygotowanego przeze mnie planu zwiedzania Islandii. Najprawdopodobniej wszystko czego potrzebujesz by przygotować się do wyjazdu na Islandię znajdziesz właśnie w tym wpisie. Pogoda, noclegi, wypożyczalnie samochodów, atrakcje turystyczne i mapa wycieczki dookoła Islandii ... wszystko w jednym miejscu: Islandia – mapa i plan zwiedzania, atrakcje turystyczne, wycieczki, najpiękniejsze miejsca - [klik]. Przeczytaj koniecznie!
4.9/5 - (16 głosów)

Ważne dla mnie!

Wystaw artykułowi dobrą ocenę (5 gwiazdek mile widziane 😀 )!
To nic nie kosztuje, a dla mnie jest bardzo ważne! Blog żyje z odwiedzin i dzięki temu ma szansę się rozwijać. ZRÓB TO proszę i ... z góry dziękuję!

Zamieszczam również link do profilu na Facebook-u - [klik]. Wejdź i naciśnij "Obserwuj", wtedy nie przegapisz nowych, inspirujących wpisów.

No chyba, że wolisz Instagram. Nie jestem demonem mediów społecznościowych, ale zawsze możesz liczyć na coś miłego dla oka na moim instagramowym profilu - [klik]. Profil został dopiero co założony, więc na razie cierpi z głodu, ze względu na brak obserwujących. Chętnie przyjmie każdego obserwatora, który nakarmi go swoim polubieniem.

Pozdrawiam




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *