Diamentowa plaża na Islandii, czyli cmentarzysko gór lodowych: dojazd, parking, zwiedzanie, ciekawostki

Diamenty najpiękniej błyszczą w zachodzącym słońcu
Diamentowa Plaża, Islandia

Delikatny diament

Diamenty na Diamentowej Plaży są bardzo delikatne. Wystarczy kilka promieni słońca by zniknęły tak szybko jak się pojawiły. W tym jednak tkwi cała ich uroda. W ulotności chwili, w efemerycznym charakterze zjawiska.
Diamenty to różnej wielkości odłamki gór lodowych (czyli mówiąc prościej spore kęsy lodu), które aby stać się diamentami na diamentowej plaży, wcześniej muszą przejść długą drogę.
Najpierw tworzą gigantyczny, największy na Islandii lodowiec Vatnajökull, a kiedy już w formie lodowej góry oderwą się od niego, długo dryfują w jako góry lodowe, uwięzione wewnątrz lodowcowej laguny Jokulsarlon.
Dryfując topią się powoli i gdy już staną się na tyle małe, aby zmieścić się w przesmyku łączącym lodowcową lagunę z wodami morskimi, wypływają na wolność, na szerokie morze.
Wolność trwa jednak bardzo krótko. Morskie fale spychają uwolnione góry lodowe z powrotem na ląd.

Opisany przeze mnie proces doskonale widoczny jest na satelitarnych zdjęciach na Mapach Google.
Pozwoliłem sobie zamieścić kilka zrzutów ekranu, które świetnie wszystko obrazują.

Laguna Jokulsarlon. Z czoła lodowca odrywają się fragmenty lodu i przez całą lagunę dryfują ku ujściu do morza
źródło zdjęcia: Google Maps

Na tym zdjęciu widać całą lagunę lodowcową Jokulsarlon. W lewym górnym rogu znajduje się język lodowca Vatnajökull. Od jego krawędzi (1) odrywają się góry lodowe, które potem dryfują po powierzchni wody w dół laguny, zgodnie ze strzałkami; Góry dopływają do wąskiego przesmyku (2) i gromadzą się tam, czekając na moment, gdy już będą mogły przepłynąć przesmykiem. Po przepłynięciu przez przesmyk wypływają na pełne morze, a fale morskie spychają je i wyrzucają z powrotem na ląd (3).

Krawędź lodowca, od której odrywają się góry lodowe i rozpoczynają swoją podroż w kierunku morza
źródło zdjęcia: Google Maps

Powyżej widać powiększony fragment krawędzi lodowca, z której odrywają się góry lodowe, oraz kilka gór lodowych dryfujących po powierzchni laguny.

Wejście do przesmyku, przy którym gromadzą si góry lodowe
źródło zdjęcia: Google Maps

Powyższe zdjęcie doskonale prezentuje kolejkę, w której oczekują góry lodowe, zanim przepłyną przesmykiem na pełne morze. Trzeba powiedzieć, że przy przesmyku panuje spory tłok 🙂

Morze nie pozwala odpłynąć górom lodowym na pełne morze
źródło zdjęcia: Google Maps

No i ostatnie zdjęcie satelitarne. Góry lodowe mają niewielką szansę na wypłynięcie na pełne morze. Fale morskie wyrzucają kęsy lodu na czarną plażę.

Cmentarzysko gór lodowych

Małe i całkiem duże odłamki gór lodowych wyrzucanych na ląd, przez pulsujące morskie fale gromadzą się na czarnej plaży.
Lodowcowy lód jest piękny. Krystalicznie czysty i przejrzysty. W świetle dziennym skrzy się i błyszczy. Niektóre promienie światła odbija, a niektórym pozwala przejść przez siebie na wskroś, nie stawiając żadnego oporu. Błyszczące odłamki lodu naprawdę wyglądają jak gigantyczne diamenty. Kontrast jaki tworzą z czernią plaży jeszcze bardziej podkreśla ich szklisty i świetlisty charakter.
Wszystko prezentuje się zachwycająco, a świadomość, że oto tu właśnie, na naszych oczach kawałki lodowca, tej wydawałoby się wiecznej zmarzliny, kończą swą tysiącletnią albo jeszcze dłuższą podróż, dodaje scenerii dramaturgii.
Jesteśmy na cmentarzysku, gdzie ostatnie, najbardziej wytrwałe fragmenty lodowcowej zmarzliny docierają do kresu swej podróży. W promieniach słońca umierają, topiąc się i świecąc blaskiem, jakim nie świeciły nigdy wcześniej. Zachwycają nas i cieszą nasze oczy. Tworzą niekończący się spektakl. Obmywane morskimi falami mieszają słodycz wody z jakiej powstały, ze słonością morza. Powoli znikają nam z oczu, ale niebawem zastąpią je nowe, będące już w drodze odłamki lodowca.

Lodowcowy lód jest naprawdę piękny, Diamentowa Plaża, Islandia
Lodowe diamenty na plaży. Latem jest ich zdecydowanie mniej, co widać na zdjęciu.

Zwiedzanie diamentowej plaży

Diamentowa plaża najpiękniej wygląda jesienią, zimą i wczesną wiosną, gdy odłamków jest najwięcej. Wtedy lód nie topnieje tak szybko jak latem i na plaży gromadzi się niezliczona ilość diamentów. Czasem jest ich tyle, że aż trudno dostać się do brzegu morza. Podczas wschodu lub zachodu słońca gdy lodowe diamenty prześwietla kolorowe światło słoneczne widok jest obezwładniający.
Nawiasem mówiąc nie polecam spaceru aż do samej linii wody, ponieważ fale morskie są tutaj bardzo zdradliwe. Większość z nich kończy się mniej więcej w tym samym miejscu, ale co kilka fal pojawia się jedna, która sięga kilka a nawet kilkanaście metrów dalej. Jest nieporównywalnie większa od poprzednich i ma na tyle duża energię, że potrafi nieść ze sobą naprawdę duże odłamki lodu. Znalezienie się w jej zasięgu jest naprawdę groźne. Uderzenie dużym odłamkiem lodu może być przykre i niebezpieczne.
Gdy fala już rozbije się o ląd, w drodze powrotnej czasem zabiera ze sobą spore kawałki lodu. Przy okazji jest wstanie zabrać nawet człowieka.
Ostrzegam i przestrzegam. Szczególnie zimą. Zachwycaj się i ciesz urokami diamentowej plaży, ale nieustannie jednym okiem kontroluj fale i nie podejmuj nadmiernego ryzyka.

Lodowe diamenty na plaży, Islandia

Diamentową plaże zwiedza się najczęściej za jednym razem z lodowcową laguną Jökulsarlon, ale do wycieczki (o ile dysponujesz wolnym czasem i poruszasz się swobodnie, np. wypożyczonym samochodem) warto dołączyć odwiedziny w oddalonym o zaledwie 10 km jeziorze lodowcowym Fjallsarlón. Jest zdecydowanie mniejsze niż Jökulsarlon, ale dzięki temu możesz podejść bardzo blisko czoła lodowca i zobaczyć go naprawdę w szczegółach.

Parking

Parking przy diamentowej plaży znajduje się zaledwie parę metrów od głównej drogi nr 1. Na parking prowadzi wąski zjazd i warto trochę wcześniej zwolnić, żeby nie przejechać zjazdu.
Niedaleko znajduje się również trochę większy parking obsługujący ruch turystyczny przy lodowcowej lagunie Jökulsarlon.
Nie ma sensu przejeżdżać między tymi parkingami przy zwiedzaniu obu atrakcji. Dzieli je tak mała odległość, że warto zrobić tych kilka kroków na nogach. Ścieżka prowadzi wzdłuż przesmyku, którym woda oraz mocno nadtopione góry lodowe wypływają na wolne morze.
Jeżeli na parkingu przy diamentowej plaży nie będzie wolnych miejsc, śmiało możesz przejechać na parking przy lodowcowej lagunie.
Współrzędne obu parkingów znajdziesz poniżej.

Parking przy Diamentowej Plaży, współrzędne GPS:
64°02’43.3″N 16°10’38.0″W
64.045372, -16.177231 – kliknij i wyznacz trasę

Parking przy lodowcowej lagunie Jökulsarlon, współrzędne GPS:
64°02’52.9″N 16°10’48.8″W
64.048027, -16.180211 – kliknij i wyznacz trasę

Przesmyk między lodową laguną i morzem … akurat nic nim nie płynie

Noclegi w pobliżu Diamentowej Plaży

Fragment Islandii na którym znajduje się Diamentowa Plaża należy do tych, które ze względu na swoje oddalenie od stolicy są najmniej odwiedzane przez turystów. Jeśli dotarłeś tutaj, to nocleg na pewno ci się przyda.
Przygotowałem więc specjalny link, dzięki któremu wyniki wyszukiwania uporządkowane są według odległości hotelu od Diamentowej Plaży. Im dalej, tym niżej w wynikach wyszukiwania. Po prostu kliknij i szukaj noclegu w okolicy Diamentowej Plaży – [klik]

Oprócz tego poniżej znajdziesz kilka ciekawych, znalezionych przeze mnie, konkretnych propozycji noclegu.

Reynivellir II – [klik]

Gerdi Guesthouse – [klik]

Skyrhúsid Guest House – [klik]

Plan zwiedzania Islandii

Wpis, który właśnie czytasz jest elementem przygotowanego przeze mnie planu zwiedzania Islandii. Najprawdopodobniej wszystko czego potrzebujesz by przygotować się do wyjazdu na Islandię znajdziesz właśnie w tym wpisie. Pogoda, noclegi, wypożyczalnie samochodów, atrakcje turystyczne i mapa wycieczki dookoła Islandii ... wszystko w jednym miejscu: Islandia – mapa i plan zwiedzania, atrakcje turystyczne, wycieczki, najpiękniejsze miejsca - [klik]. Przeczytaj koniecznie!
5/5 - (29 głosów)

Ważne dla mnie!

Wystaw artykułowi dobrą ocenę (5 gwiazdek mile widziane 😀 )!
To nic nie kosztuje, a dla mnie jest bardzo ważne! Blog żyje z odwiedzin i dzięki temu ma szansę się rozwijać. ZRÓB TO proszę i ... z góry dziękuję!

Zamieszczam również link do profilu na Facebook-u - [klik]. Wejdź i naciśnij "Obserwuj", wtedy nie przegapisz nowych, inspirujących wpisów.

No chyba, że wolisz Instagram. Nie jestem demonem mediów społecznościowych, ale zawsze możesz liczyć na coś miłego dla oka na moim instagramowym profilu - [klik]. Profil został dopiero co założony, więc na razie cierpi z głodu, ze względu na brak obserwujących. Chętnie przyjmie każdego obserwatora, który nakarmi go swoim polubieniem.

Pozdrawiam




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *