Zamek Czocha – mapa, dojazd, cennik, zwiedzanie, historia, hotel, noclegi

Zamek Czocha

Zacznijmy od końca

Opowieść o zamku Czocha jest najciekawsza gdy zacznie się ją opowiadać od końca, a dokładnie od końca stycznia 1945 roku. Wtedy było już jasne, że Niemcy przegrywają wojnę. Front, a wraz z nim wojska radzieckie zbliżały się nieuchronnie. W rejon Pogórza i Gór Izerskich napływały całe fale ludności niemieckiej, uciekającej z Wrocławia i okolic. Zgodnie z niemieckimi rozkazami, ludność cywilna (pod groźba kary śmierci) miała obowiązek ewakuowania się z terenów zajmowanych przez armię radziecką, niszcząc wcześniej cały porzucany dobytek i infrastrukturę.
W tych okolicznościach właściciel zamku Ernst Gütschow podjął decyzję o jego opuszczeniu i ewakuacji w kierunku zachodniej części Niemiec. Niczego jednak nie zamierzał zniszczyć. Wręcz przeciwnie!
Przed wyjazdem chciał pożegnać się ze służbą zamkową. Zebrał wszystkich na sali rycerskiej i wtedy właśnie miał wypowiedzieć słowa, które (w swej wymowie szokujące już na pierwszy rzut oka) ukształtowały zainteresowanie zamkiem na kolejnych kilkadziesiąt (albo więcej) lat:

“Oddajcie im wszystko, co będą chcieli wziąć, a i tak zabiorą zaledwie cząstkę skarbów zamku Czocha”

Baron Ernst Gütschow

Aby zrozumieć znaczenie i wagę powyższych słów trzeba trochę lepiej poznać samego barona Ernsta Gütschowa. Człowieka zagadkowego, dziwnego i interesującego jednocześnie.

Ernst Gütschow przed zamkiem Czocha, zdjęcie wykonane między 1940 a 1944 rokiem
źródło: www.fotopolska.eu

Ernst Gütschow kupił zamek Czocha w 1909 roku. Zapłacił za niego ogromną jak na owe czasy kwotę 1,5 miliona marek. Dysponował odpowiednimi funduszami, był bowiem doskonale prosperującym przedsiębiorcą, dyrektorem generalnym drezdeńskich zakładów tytoniowych Georg Antona Dresdner Zigarettenfabrik Jasmatzi. Zalewał swoimi wyrobami nie tylko Niemcy, ale również dużo odleglejsze rynki, m.in. Rosję. Pieniądze nie stanowiły więc problemu (nawiasem mówiąc tytuł barona Ernst Gütschow również kupił).
Stan techniczny zamku wymagał przeprowadzenia gruntownego remontu. Łatwo się domyślić, że wybierając architekta do tego zadania, Gütschow sięgnął do najwyższej półki. Koszty miały znaczenie drugoplanowe. Wybór padł na Bodo Ebhardta: tajnego dworskiego radcę budowlanego, bliskiego przyjaciela cesarza, noszącego honorowy tytuł Architekta Cesarza Niemiec i Króla Prus Wilhelma II.
Prace rozpoczęły się bardzo szybko, pochłonęły kolejne 4 (!!!) miliony marek i trwały do 1920 roku. Podstawą do przebudowy części zewnętrznej stała się przedstawiająca zamek rycina z 1703 roku. Bodo Ebhardt dysponując niemal nieograniczonymi środkami prowadził prace z ogromnym rozmachem. Planując istotną przebudowę budował najpierw drewnianą makietę w naturalnych rozmiarach, ustawiał ją w zaplanowanym miejscu, po czym oceniał zasadność planowanej przebudowy. Tak powstała mi.in. brama wjazdowa na dolny dziedziniec zamku.

Zamek Czocha w trakcie przebudowy, rok 1911

Kluczowa jednak dla historii zamku jest przeprowadzona przy okazji remontu głęboka przebudowa wnętrz zamku. Zmiana układu komunikacyjnego, przebudowa starych i budowa nowych korytarzy, tajnych przejść, skrytek, ukrytych wnętrz, skarbców, sejfów, nisz … Nie wszystkie korytarze gdzieś prowadziły. Były ślepe zaułki, lub nawet korytarze pułapki, z których nie dało się już wyjść.
Specjalistyczne prace wykonywali górnicy, którzy łącznie wykonali ponad 5 000 m2 podziemnych kondygnacji i głębokich piwnic. Powstał system wartowniczy złożony z 19 punktów kontrolnych.
Analizując zakres i charakter prac, w sposób naturalny powstaje więc pytanie: czemu to wszystko miało służyć? Jaki plan miał w głowie Ernst Gütschow, kupując i zamieniając zamek Czocha w prawdziwy tajny labirynt? Bo nie ma przecież żadnej wątpliwości, że taki plan miał już na długo przed zakupem zamku.
Odpowiedź wydaje się banalnie prosta. Gütschow oprócz tego, że był przedsiębiorcą, był również kolekcjonerem dzieł sztuki. Nie jakimś tam zbieraczem świecidełek, ale kolekcjonerem dzieł, które systematycznie skupował, budując konsekwentnie jedną z najciekawszych prywatnych kolekcji sztuki w tamtym czasie.
Miał szczególną słabość do kultury, sztuki, a nawet kuchni rosyjskiej. Sam nauczył się języka rosyjskiego, a zamkową kartę dań rozpoczynał kawior. Nie wiadomo skąd wzięło się u Gütschowa takie zainteresowanie Rosją. Być może był to efekt prowadzonych z Rosją interesów tytoniowych, albo … o 24 lata młodsza rosjanka Elsa Krueger, zwana “królową tanga”, która podczas Wielkiej Rewolucji Październikowej uciekła z Rosji do Berlina. W Berlinie założyła mały teatr, a Gütschow pełnił kluczową rolę w finansowaniu jej. Zatrudnił ją również jako modelkę w reklamach jego tytoniowego imperium.

Królowa tanga Elsa Krueger
źródło: www.verbinina.wordpress.com

Faktem jest, że rosyjska fascynacja i kontakty Gütschowa sprawiły, że w jego zbiorach znalazły się, kupowane od bolszewików na organizowanych po czerwonej rewolucji wyprzedażach carskie kosztowności. Prawdopodobnie w ten sposób wszedł w posiadanie licznych rosyjskich precjozów, dzieł sztuki, złotych jajek Faberge, a nawet insygniów koronacyjnych carów rosyjskich (!!!).
Oczywiście kolekcja była znacznie szersza i obejmowała dzieła sztuki, broń, meble, obrazy różnego pochodzenia…
Ernst Gütschow stworzył w zamku ogromna bibliotekę, zawierającą około 25 tysięcy woluminów, która stała się czwartą co do wielkości, prywatną niemiecką kolekcją zabytkowych druków i książek.

Zamek Czocha miał być więc miejscem, w którym Gütschow chciał eksponować i składować swoje skarby. Miał być jego domem i świątynią dla jego kolekcjonerskiej pasji, a jednocześnie bezpiecznym miejscem dla cennych zbiorów. Nic więc dziwnego, że przebudowa w dużej mierze podporządkowana była takiej organizacji wnętrza zamku, by umożliwić odpowiednią ekspozycję zgromadzonych dzieł, a jednocześnie możliwość bezpiecznego ich przechowywania, z daleka o niepowołanych oczu i rąk. W tym świetle systemy korytarzy, wymyślnych skrytek, ślepych pomieszczeń, odizolowanych skarbców i mylnych przejść, przestają aż tak bardzo dziwić.

Zamek Czocha – brama główna

Skarby Czochy

To dobry moment, żeby powrócić do słów ze stycznia 1945 roku:

“Oddajcie im wszystko, co będą chcieli wziąć, a i tak zabiorą zaledwie cząstkę skarbów zamku Czocha”

Czy słowa te nie brzmią teraz jeszcze ciekawiej?
Natychmiast przyszło mi do głowy, że Gütschow nie mogąc wszystkiego zabrać ze sobą postanowił świadomie, “na podpuchę” zostawić trochę skarbów dla przyszłych rabusiów, ukrywając resztę w dobrze znanych tylko jemu, bezpiecznych miejscach, w które obfitował zamek. Nie mógł przecież wiedzieć, że już nigdy nie wróci do Czochy i nie był też w stanie przewidzieć, że granica Niemiec po wojnie przesunie się aż tak daleko, że Czocha znajdzie się na terenie Polski!

Mapa Polski z przed II wojny światowej i położenie zamku Czocha.
Jak widać do granicy z Polską było wtedy bardzo daleko
źródło: www.epodreczniki.pl na licencji CC BY 3.0.
Czocha na obecnej mapie Polski. Jak widać załapała się po polskiej stronie „o włos”.

Ile skarbów udało się znaleźć?

W całości udało się odzyskać prawie 25 tysięcy książek (trafiły do wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej), meble (53 sztuki), obrazy olejne (84 sztuki), rzeźby (29 sztuk), broń palną i białą (130 sztuk), trochę szkła i porcelany. Sporo, ale czy zostało coś jeszcze? Bardzo prawdopodobne! Dlaczego?

Odkrywanie tajemnic zamku Czocha

Czocha ciągle strzeże swoich tajemnic, a odkrywanie ich nie było i nie jest proste. W zasadzie ciągle jesteśmy na początku drogi. Można przecież powiedzieć, że przez 44 lata Czocha nie istniała wcale. Gdy kilka lat po wojnie, w roku 1952 zamek przejęło Ministerstwo Obrony, zamek zniknął z map turystycznych. Oficjalnie przestał istnieć. Na mapach pojawił się z powrotem dopiero w 1996 roku, gdy po remoncie pod nadzorem Wojskowej Agencji Mieszkaniowej został udostępniony do ruchu turystycznego.

Rok 1994

Odnalazły się plany z przebudowy zamku prowadzonej przez Bodo Ebhardta. Znaleziono łącznie 12 planów (największy formatu A0). Uwidocznione są na nich poziome rzuty kondygnacji, przeznaczenie pomieszczeń, plan przedzamcza, kasztelanii, układ fasady od strony wjazdowej, a nawet rozmieszczenie mebli w salonie. Wydawać by się mogło, że w tej sytuacji nie ma już żadnych tajemnic, ale w zamku Czocha nic nie jest oczywiste.
Z czterdziestu tajnych przejść do dzisiaj poznaliśmy zaledwie trzynaście.
Z planów wynika, że powierzchnia użytkowa zamku wynosi około 8000 m2, z czego do dzisiaj poznaliśmy zaledwie 3600 m2. Ponad drugie tyle jest jeszcze do odkrycia. Czy zatem można mieć wątpliwości, że w zamku czeka jeszcze sporo nieodkrytych tajemnic?

Rok 2016

Odkryto średniowieczne schody łączące winiarnię ze zbrojownią i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że rzeczywisty przebieg korytarza nie pokrywa się z tym zaznaczonym na planach, a winiarnia najprawdopodobniej nigdy nie była winiarnią. Jeszcze raz potwierdziło się, że tutaj nic nie jest oczywiste.

Rok 2019 i kolejne 2 lata

Nie prowadzono prac poszukiwawczych, a tylko zwykły remont dachu. W czasie remontu na strychu, przy demontażu komina, przez przypadek natrafiono na skrytkę o powierzchni metr na dwa metry. Znajdowały się w niej przedwojenne książki, albumy rodzinne, kolekcja znaczków, oraz list żony Ernsta Gütschowa (Józefiny Gütschow) wysłany z Drezna, do jednej ze służących w zamku. List szybko stał się sensacją. W liście na okoliczność przygotowań do ważnego dla niej spotkania w Dreźnie, Józefina Gütschow prosi m.in. o wysłanie jej biżuterii, wskazując precyzyjnie gdzie znajdują się skrytki, w których biżuteria została ukryta.
Pełną treść listu możesz odsłuchać na poniższym filmiku:

W odkrytej na strychu skrytce, wśród książek, albumów, znaczków, listów znalazł się również … element napędu rakiety V2. I to chyba jest dobry moment by wspomnieć o innej, jeszcze ciekawszej historii i tajemnicy Czochy.

Ryba miecz i Pers Z

Historia dowodzi, że jedną z najpotężniejszych broni, mających kluczowy wpływ na przebieg II wojny światowej była … informacja.
Informacja musiała być bezpieczna nawet wtedy, gdy dostała się w niepowołane ręce. Powiem więcej, sposób przesyłania informacji np. drogą radiową sprawiał, iż z góry było wiadomo, że wysłana informacja na 100% dostanie się w ręce wroga. Sygnał radiowy mógł przecież odebrać każdy, a nasłuch prowadzony był bez przerwy.
Kluczowe więc dla bezpiecznego przesyłania informacji stało się jej szyfrowanie w taki sposób, by nikt inny prócz konkretnego odbiorcy nie był w stanie jej rozszyfrować. Nie jest więc dziwne, że największy w historii kryptologii rozwój tej dziedziny wiedzy miał miejsce właśnie w czasie trwania II wojny światowej.
Niemcy mieli zaawansowaną maszynę szyfrującą, której nazwę “Enigma” znają dzisiaj niemal wszyscy. Za jej pomocą szyfrowali przesyłane informacje, a Rosjanie, Polacy, Brytyjczycy, Amerykanie … czyli mówiąc ogólnie siły antyhitlerowskie próbowały je rozszyfrować. Szyfrowanie było tak zaawansowane, że w teorii złamanie szyfru wydawało się niemożliwe. Ostatecznie wiemy, że dzięki pracy polskich kryptologów udało się złamać Enigmę.
Oczywiście nie tylko Niemcy szyfrowali swoje informacje. Zaawansowane metody szyfrowania stosowały wszystkie armie. Niemcy mieli więc własny zespół, którego zadaniem było łamanie szyfrów Rosjan i aliantów. Elitarny zespół kryptologów nosił nazwę “Pers Z”. Niemieccy kryptolodzy opracowali maszynę-komputer deszyfrującą rosyjskie wiadomości. Nadano jej nazwę “Ryba miecz”.
Rosjanie – podobnie jak Niemcy – stosowali jednorazowe kody szyfrujące, ale ich technologia szyfrująca była daleko bardziej zaawansowana niż Enigma. Byli głęboko przekonani, że nie da się złamać ich szyfru. Złamanie rosyjskiego szyfru było więc potężnym osiągnięciem niemieckich kryptologów.
Oprócz Niemców, z takiej maszyny deszyfrującej rosyjskie depesze bardzo chętnie skorzystaliby również alianci. Szczególnie aktywni na tym polu byli Brytyjczycy i Amerykanie. Wiedzieli o istnieniu takiej maszyny i wspólnie podjęli działania zmierzające do zlokalizowania i przejęcia niemieckiej technologii kryptologicznej.
Pomysł był prosty: utworzono kilka niezależnych zespołów (dokładnie sześć) pod wspólną nazwą TICOM. Miały one wkroczyć na teren Niemiec wraz z pierwszą linią wojsk alianckich i przechwycić dokumenty, technologię oraz ludzi z niemieckich organizacji wywiadowczych, zanim zostaną one zniszczone, wywiezione przez Niemców lub przejęte przez Rosjan.
Za przejęcie dokumentów i ludzi z grupy kryptograficznej Pers Z odpowiedzialny był Zespół 3 TICOM-u.
Do roku 1944 Pers Z stacjonował w Berlinie. Potem latem 1944 roku w obawie przed alianckimi nalotami na rozkaz Hitlera, zespół kryptologów Pers Z wraz z maszyną deszyfrującą został przeniesiony z Berlina do Jeleniej Góry … i tutaj zaczynamy zbliżać się do Czochy.
Wróćmy do lutego 1945 roku, zaraz po tym gdy Ernst Gütschow postanowił opuścić zamek. W tym samym czasie wojska radzieckie zbliżały się do Jeleniej Góry i Pers Z musiał zostać ponownie przeniesiony.
W zamku Czocha od kilku miesięcy, w sposób stały stacjonował oddział Abwery, czyli niemieckiego wywiadu wojskowego. Zamek ze swoimi skrytkami, tajemnymi przejściami, skarbcami, sejfami i podziemiami był doskonałym, a co najważniejsze przygotowanym przez Abwerę miejscem, na szybkie i bezpieczne ulokowanie w nim tajnego zespołu kryptologów. Zespół Pers Z został podzielony na grupy. Jedna z nich trafiła najprawdopodobniej do zamku Czocha, a kolejne dwie do zamku Zschepplin w pobliżu Eilenburga i do Naumburg pod Weimarem.

Jeden z dziedzińców wewnętrznych zamku Czocha

Zespół 3 TICOM odpowiedzialny za przejęcie Pers Z wiedział o istnieniu zamku na południu Niemiec, w którym przebywają kryptolodzy i dokumentacja. Wszystko wskazuje na to, że była to Czocha. Amerykanie dotarli do zamku, przejęli i wywieźli z niego dokumenty oraz kryptologów. Dwa dni później teren zajęły wojska rosyjskie.

W zamku nie było niestety maszyny deszyfrującej, ale najprawdopodobniej dzięki przejęciu dokumentów i niemieckich kryptologów, amerykanom udało się wydobyć informacje gdzie przywieziono “Rybę miecz”. Niewiele później zespół TICOM udał się do bawarskiego Rosenheim odnalazł maszynę deszyfrująca, spoczywającą w 53 skrzyniach. Brytyjczycy wykonali dla siebie kopię maszyny, a amerykanie zabrali oryginał i zainstalowali go w tajnym ośrodku szpiegowski w Vint Hill Farms Station.

Już tylko jako ciekawostkę dodam, że “Ryba miecz” okazała się bezcenna jeszcze długo po wojnie. Rosjanie wierząc, że stosowany przez nich sposób szyfrowania jest całkowicie bezpieczny, jeszcze przez długi czas z niego korzystali. Z rozszyfrowanej w ten sposób rosyjskiej korespondencji, amerykanie dowiedzieli się m.in. że wielu z zatrudnionych w Los Alamos naukowców i techników pracujących nad budową bomby atomowej, przekazywało Rosjanom (za pieniądze lub z przyczyn ideologicznych) najbardziej strzeżone tajemnice.
Sam fakt istnienia maszyny był przez Amerykanów utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Nie wolno było nawet o niej wspomnieć. W 1992 roku za sprawą dyrektora amerykańskiej agencji wywiadowczej (NSA) obowiązek zachowania ścisłej tajemnicy jaką objęta była “Ryba miecz” został przedłużony.

Zamek Czocha

… a Ernst Gütschow?

Dziwnym zbiegiem okoliczności postać Ernsta Gütschowa jakoś łączy się z wątkiem kryptologicznym zamku (pierwsza wzmianka na ten temat pojawiła się w wydanej 2012 roku w książce Janusza Skowrońskiego “Perły znad Kwisy” – [klik]). Prowadzone badania i poszukiwania ujawniły bowiem, że Gütschow mocno interesował się i wspierał badania naukowe nad maszynami liczącymi. Uruchomił nawet w Berlinie niewielką fabrykę maszyn liczących “LAMOLA”. Próba opatentowania zastosowanego w maszynie rozwiązania została zablokowana przez władze wojskowe Niemiec, a samo rozwiązanie wykorzystano przy pracach nad budową … Enigmy.
Na tym jednak działalność Ernsta Gütschowa w obszarze maszyn liczących nie kończy się. Dowiedzieliśmy się o tym w lipcu 2015 roku. Wtedy to właśnie pewna niszowa organizacja (Internationales Forum Historische Bürowelt, co w wolnym tłumaczeniu oznacza Międzynarodowe Forum dla Historycznego Świata Biura), zajmująca się badaniami i dokumentowaniem historii techniki biurowej publikuje numer 100 swojego biuletynu – [klik], który poświęcony jest biurowym maszynom liczącym. Tam przy okazji prezentacji znanych kiedyś na niemal całym świecie maszyn liczących TIM (skrót od Tim Is Money, czyli czas to pieniądz) oraz UNITAS, znowu pojawia się postać Ernsta Gütschowa. Był dyrektorem zarządzającym i udziałowcem fabryki Ludwig Spitz & Co. GmbH w Berlinie, produkującej obie maszyny. Z dalszej lektury tekstu wynika również, że Gütschow uruchomił również pod nazwą Gutschow & Co fabrykę maszyn dodających TIM ADD w Gdańsku.

Mamy więc komplet. Ernsta Gütschowa, kryptologów, niemiecki wywiad wojskowy, skrytki, przejścia, sejfy, skarbce, tajne projekty i niewyjaśnione do dzisiaj tajemnice połączone jedną nazwą: Czocha.

Reklama maszyny liczącej produkowanej przez firmę Ernsta Gütschowa
źródło: www.ifhb.de

Co dalej z tą Czochą?

No cóż, prywatnie myślę, że na wyjaśnienie tajemnic Czochy (których niewątpliwie niezliczoną ilość zamek jeszcze skrywa) przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Dlaczego? Z tego samego powodu, z którego do dzisiaj ciągle poznaliśmy ich tak niewiele. Przypomnę, że z 40 prawdopodobnie istniejących (widocznych na planach zamku), odkryto do tej pory 13 ukrytych pomieszczeń i przejść. Z 8000 m2 kwadratowych powierzchni którą obejmują plany z przebudowy Bodo Ebhardta, użytkowane jest dzisiaj zaledwie 3600 m2. Ponad 4000 m2 ciągle czeka na odkrycie.
Naturalna w tej sytuacji jest nieodparta chęć poznania reszty, ale obserwując wszystko z boku widać, że takiej chęci nie ma lub jest skutecznie blokowana. Przypomnę, że zamek nadal znajduje się pod opieką Ministerstwa Obrony.
Jeżeli latami słyszę, że prace związane z odkrywaniem nieodkrytych do tej pory fragmentów zamku nie mogą być prowadzone, bo nie ma na razie zgody konserwatora zabytków, to myślę sobie, że tak to właśnie ma być. Bo w czym jest problem, żeby konserwator wydał zalecenia i zgodnie z zaleceniami przeprowadzić takie prace?
Co jakiś czas słyszymy o nowym okryciu na zamku Czocha, ale ile z tych odkryć dokonało się wskutek celowych prac poszukiwawczych, a ile to dzieło przypadku przy zwykłych pracach konserwacyjnych i remontowych? Odpowiedzcie sobie sami.
Czeka nas więc jeszcze wieloletnia, powolna i długa przygoda z odkrywaniem tajemnic Czochy … co trochę mnie martwi, a trochę cieszy.
Na razie przy dalszym zgłębianiu tajemnic zamku może pomóc książka Janusza Skowrońskiego “Tajemnice zamku Czocha” – [klik]

Jeden z wewnętrznych dziedzińców zamku Czocha

Czocha – zwiedzanie

Na zwiedzanie zamku Czocha warto wybrać się poza sezonem letnim. Zamek cieszy się taką popularnością, że w lecie odwiedzają go prawdziwe tłumy. Poza sezonem nagle robi się pusto i przyjemnie.
Budowla ma swoje początki w XIII wieku i powstała jako typowa warownia obronna. Jest niewątpliwie piękna, fantastycznie usytuowana i robi wrażenie. Wnętrza zamku są dość surowe i należy przygotować się na to, że nie zobaczysz tu obezwładniających, bogato zdobionych pomieszczeń. Zamek po wojnie był wielokrotnie okradany (głównie przez lokalnych złodziei i wojsko rosyjskie) i w późniejszym czasie nie został zrujnowany tylko dlatego, że znalazł się pod kuratelą wojska polskiego. Wojsko – jak można się domyślić – nie zajmowało się przywróceniem mu dawnego blasku, stąd obserwowana dzisiaj surowość wnętrz.
Obecnie zamek pełni rolę hotelu i spora część jego powierzchni jest z tego powodu niedostępna do zwiedzania.
Goście hotelowi nocujący w Zamku Czocha cieszą się specjalnymi względami i mogą czasem liczyć na dostęp do miejsc normalnie niedostępnych. Noclegi na zamku możesz rezerwować tutaj – [klik]

Zamek Czocha
Godziny otwarcia

Zamek czynny jest codziennie przez cały rok:
w godzinach 10.00 – 18.00
w godzinach 10.00 – 20.00 (lipiec – sierpień)

Zwiedzanie zamku odbywa się też w godzinach nocnych w terminach podawanych bezpośrednio na stronie zamku – [klik]

Cennik biletów

Bilet wstępu:
Normalny (dziedzińce i wnętrza z przewodnikiem) – 22 zł
Ulgowy (dziedzińce i wnętrza z przewodnikiem) – 16 zł

Normalny (dziedzińce bez przewodnika) – 8 zł
Ulgowy (dziedzińce bez przewodnika) – 6 zł

Zwiedzanie nocne – 50 PLN

Rezerwacja pokoi hotelowych na Zamku Czocha – [klik]

Współrzędne do nawigacji

Zamek Czocha, współrzędne GPS:
51°01’49.7″N 15°18’13.0″E
51.030482, 15.303602 – kliknij i wyznacz trasę

Parking P1 przy zamku Czocha (bezpłatny), współrzędne GPS:
51°01’44.1″N 15°18’08.6″E
51.028904, 15.302375 – kliknij i wyznacz trasę

Parking P2 (płatny), współrzędne GPS:
51°01’43.3″N 15°18’16.1″E
51.028703, 15.304463 – kliknij i wyznacz trasę

Inne atrakcje Dolnego Śląska

Zwiedzanie zamku Czocha możesz połączyć ze zwiedzaniem innych zamków, których na Dolnym Śląsku jest dużo. Przygotowałem specjalną mapę zamków i pałaców Dolnego Śląska – [klik] wraz z krótkimi opisami i zdjęciami. Zobacz i zaplanuj zachwycającą wycieczkę!


Ważne dla mnie!

Wystaw artykułowi dobrą ocenę (5 gwiazdek mile widziane 😀 )!
Poniżej znajdują się ikony, dzięki którym łatwo możesz udostępnić artykuł, a na górze strony przycisk do polubienia profilu na Facebook-u. ZRÓB TO proszę! Blog żyje z odwiedzin i dzięki temu ma szansę się rozwijać. To nic nie kosztuje, a dla mnie jest bardzo ważne. Z góry dziękuję!

Pozdrawiam




One thought on “Zamek Czocha – mapa, dojazd, cennik, zwiedzanie, historia, hotel, noclegi

  • 21 marca 2021 o 16:03
    Permalink

    O zamku często czytam, ale jeszcze osobiście się nie wybrałam. Może uda się w tym roku i najlepiej z noclegiem. Zobaczymy, a tymczasem dziękuję za obszerny wpis.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *